O mnie.

Nie każdy jest poetą.
Nie wszyscy posiadają wspaniały dar jakim jest pisanie tak, aby inni chcieli to czytać.
I tak też jest w moim przypadku.

Nigdy nie twierdziłam, że piszę dobrze. Lepiej! Nigdy nie wiedziałam, że cokolwiek napiszę co nie jest barwnym wypracowaniem o biwakujących smokach na język Polski.
Jednak mam dużo do przekazania - dużo tego czego nauczyłam się sama i nauczyli mnie inni, a ponieważ okazało się, że pewne utożsamianie się z postaciami z opowiadań jest najlepszym sposobem na przekazanie tego postanowiłam rozpocząć pisanie bloga.

Mimo tego, że praktycznie zawsze piszę w pierwszoosobowej narracji jako mężczyzna, jestem kobietą - młodą, bo młodą, ale kobietą, która podświadomie nigdy kobietą być nie chciała.
Jestem chamska - to pewne i udowodnione. Potwierdzi każdy kto mnie zna. A dlaczego jestem chamska? A dlatego, że jestem cholernie szczera. Jak coś mi się nie podoba to idę i to mówię.
Albo wrzeszczę bluzgając komuś w twarz.
Bardzo ciężko jest mi komuś zaufać, raczej nie mam takiej osoby, która wie o mnie dosłownie wszystko i nie ważne czy z taką osobą przyjaźnię się dwa, czy dziesięć lat - niektóre rzeczy po prostu nie przechodzą mi przez gardło.
Jestem wstanie tolerować wszystko nie licząc sławnej i powszechnej (Wręcz ostatnio modnej!) nietolerancji. W sumie nie wiem dlaczego taka jestem - na pewno nie po ojcu, który jedyne co uważa na słuszne to swą wielką mądrość, czyli akceptowanie tych, którzy są tak doskonali (Oh i ah!) jak on.
Jak się cieszę, że z nim nie mieszkam..
Ja występuje w dwóch osobach - ja jako ta, która śmieje się z niczego, czasami szalona, na pewno nienormalna i na pewno cholernie śmiała.
Drugie moja ja jest.. Jak to określił mój wychowawca: " Siedzi skulona i słucha muzyki, nie integruje się z klasą, nie ubiera się jak normalna dziewczyna, chodzi jakby coś ją męczyło "
Kiedy to usłyszałam od mojej matki myślałam, że opisuje pełnoprawnego "emo" preferującego romantyczne wieczory z żyletką i alkoholem.
Nie. Nie jestem "emo".
I na pewno się nie tnę a tym bardziej nie pije, nie pale, nie ćpam. Już bym wolała chwycić za tą żyletkę niż odurzać się jakimś gównem.
Co jeszcze mogę o sobie napisać ?
Bluzgam. Dużo. Bardzo dużo.
I czasami bardzo soczyście o czym zresztą przekonacie się czytając moja opowiadania.
Słucham wszystkiego co wpadnie mi w ucho, czyli na pewno nie popu, techniawy, czy disco. Moją strefę muzyczną zamieszkuje głównie metal, ale szczerze mówiąc - nie ograniczam się. Czasami nawet Imagine Dragons załączę.. Ale to chyba tylko po to (Tak się bynajmniej tłumaczę), aby uszy mi nie więdły kiedy ktoś idąc ulicą puszcza na full muzykę.
"Coś konkretniejszego o moich zainteresowaniach" - właśnie padło przez gadu-gadu:
Interesuję się wszystkim po trochu, jednak głównie jest to szkolenie psów (pod kątem sportu), literatura, fotografia i montaż filmów.
Czytam okropnie dużo - zarwanie nocki i późniejsze zdychanie na lekcji to moje drugie imię - przez to zawsze ląduje ze słabą średnią, ale czy mnie to obchodzi ?
Nie.
Mam wywalone na wszystko co dotyczy mnie - zdanie na temat tego jak wyglądam/zachowuje się mnie nie obchodzi. A tym bardziej nie obchodzą mnie oceny w szkole. Grunt żebym zdała. Jedna poprawka, którą muszę zaliczyć (O fuck!) do końca marca mi wystarczy.

Mimo tego co napisałam - nie gryzę. Jeżeli na blogu pojawi się coś konkretnego to komentujcie - pozytywnie, czy nie.. Wszystko mi jedno szczerze mówiąc, ale komentarze jest to co lubię najbardziej.
Wyznaję zasadę, że jak ktoś się miły i kulturalny to ja także się staram taką być - ba! Czasami mi to ponoć wychodzi.

Cholernie się rozpisałam, więc się już zamykam, bo wyjdzie, że lubię gadać o sobie - nienawidzę tego robić, bo wtedy zdaję sobie sprawę z tego jak bardzo beznadziejna jestem.



 A.. I moja blogowa ksywka..
"Neyi" to przypadkowa zbitka liter nic nie oznaczająca, a "Inghitire".. Wyczytałam w składzie zmywacza do paznokci.

Pozdrawiam,
Neyi Inghitire

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz